Bejbi – historia z happy endem :)

bejbi w domuW zasadzie to pierwszy raz, kiedy piszemy o psiaku, po jego odwiedzinach w nowym domu. Zwykle tego nie robimy. Co ważne, na ogół nasze psy trafiają do naprawdę wspaniałych ludzi, którzy wynagradzają im wszystko, co musiały przejść w przeszłości. Niestety i od tej reguły zdarzają się przykre wyjątki, o czym przekonujemy się dopiero z czasem. „Pierwsze wrażenie” bywa czasem bardzo zawodne.
Ale nie tym razem. Niedawno byliśmy z wizytą u Bejbi – suńki dla nas szczególnej. We wrześniu 2012 roku, kiedy trafiła do przytuliska w Zawadzie, strachliwa i ze strasznym świerzbem, była jeszcze kilkumiesięcznym szczeniakiem. Codziennie podawaliśmy jej leki przygotowane przez weterynarza. Suczka powoli zdrowiała i nabierała zaufania do ludzi. Od początku była trochę szalona i narwana, ale mimo to posłuszna – bardzo szybko nauczyła się reagować na swoje imię i przybiegać na zawołanie.  Doskonale dogadywała się z wszystkimi psami, szybko też akceptowała nowych towarzyszy.
Już w październiku zawitała do nas mama z dwójką dzieci – nastolatków, zainteresowana jej przygarnięciem. Takie wizyty zawsze bardzo cieszą, to szansa dla psiaka na nowy dom. Bejbi została zaadoptowana. Niestety, już kilka dni później nowi opiekunowie zadzwonili mówiąc, że nie mogą jej zatrzymać. Suńka wróciła pod naszą opiekę, do azylowej budy.
W grudniu, kiedy zostaliśmy zmuszeni do zaprzestania pomocy zwierzętom w gminnym przytulisku, podjęliśmy decyzję o adopcji wszystkich psów, które tam wtedy przebywały. Traktowaliśmy je jak swoje własne, byliśmy z nimi bardzo zżyci. Psiaki trafiły pod naszą opiekę, do domu tymczasowego. Bejbi, jak i cała reszta, szybko się tam odnalazła.
W styczniu odebraliśmy telefon: „chcemy zobaczyć Bejbi”. Nie cieszyliśmy się jeszcze wtedy, bo takich telefonów było sporo. Jednak, kiedy spotkaliśmy się z osobami, które wtedy dzwoniły, już trochę czuliśmy, że nasza szalona sunia będzie miała wreszcie naprawdę swoją rodzinę. Wkrótce potem pojechała do nowego domu 🙂 Sami ją odwieźliśmy 🙂
bejbi w domu 1Niedawno znowu ją widzieliśmy. Najpierw, kiedy zobaczyła nas w oddali, naszczekała na nas, ale chwilę później już wiedziała kto przyjechał i pieszczotom nie było końca. Bejbi wygląda pięknie. Widać, że jest szczęśliwa, zadbana i kochana. Właściciele zgodnie twierdzą, że już by jej nie oddali.

Mówi się, że „pomagając jednemu psu nie zmienisz świata, lecz zmienisz świat dla tego jednego psa” i to powiedzenie pasuje do historii naszej Bejbi idealnie 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bejbi – historia z happy endem :)

  1. foxiii04 pisze:

    uważam że historie z happy endem też są bardzo ważne ponieważ ludzie musza wiedzieć jak bardzo zmienia się świat dla tego psiaka zaadoptowanego ze schroniska, jak bardzo jest wdzieczny za druga szanse. Nie jestem pewna czy ludzie zdają sobie sprawę jak wiele taka adopcja znaczy dla psa;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s