Lulek – psi włóczykij kilka miesięcy po adopcji. Kolejna historia z happy endem :)

O Lulku mieszkającym przy jednym z bloków na Osiedlu Pana Tadeusza w Dębicy dowiedzieliśmy się w marcu 2012 r. Ludzie, którym jego los nie był obojętny poprosili nas o pomoc w znalezieniu mu stałego domu. Powód – obecność Lulka zaczęła nagle niektórym przeszkadzać; na osiedlu zaczął pojawiać się hycel, a dokarmiający go mieszkańcy martwili się, że pies, który od tylu lat biega luzem, nie poradzi sobie w zamknięciu, w przytulisku. Pewnie wielu dębiczan pamięta Lulka z Rynku, gdzie chodził na samotne spacery, czasem towarzyszył innym właścicielom z psami. Co ciekawe, doskonale potrafił poruszać się po mieście.
Po problemach przy Pana Tadeusza Lulek zmienił lokum na klatkę schodową w jednym z bloków przy ul. Rzeszowskiej. Również tam wzbudzał skrajne emocje – jedni go lubili, inni przepędzali. Wreszcie stamtąd w grudniu 2012 r. trafił do miejskiego przytuliska. Od początku był bardzo smutny, osowiały, nie chciał wychodzić z nami na spacery, nie pozwalał sobie nawet założyć obroży. Pracownik azylu, który go przywiózł, opowiadał, że ludzie prosili go, żeby nie zabierał Lulka z ich osiedla.
Kiedy psiak zniknął z ul. Rzeszowskiej skontaktowała się z nami rodzina, która regularnie go dokarmiała. Należała do niej mała dziewczynka, która jak tylko dowiedziała się, gdzie trafił jej ulubieniec nie przestawała płakać. Najpewniej jej płacz przekonał rodziców i podjęli decyzję o adopcji. Kiedy przyjechali do azylu Lulek od razu rozpoznał ich córeczkę, wykonał na jej widok taniec radości i pojechał do domu. Teraz sypia w pokoju swojej pani, na „dzień dobry” podaje łapkę i cierpliwie czeka, aż właściciele wrócą do domu. Czasem daje o sobie jeszcze znać jego poprzednie życie włóczęgi, ale nie odchodzi daleko od domu. Ma już gdzie i do kogo wracać 🙂

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Lulek – psi włóczykij kilka miesięcy po adopcji. Kolejna historia z happy endem :)

  1. JG pisze:

    Niesamowicie miło czyta się takie historie, oczywiście pod sam koniec, kiedy przechodzi się do części zwanej „happy end”. Miło, że są jeszcze ludzie o dobrych serduchach!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s