Dalsze losy suki husky (nazwanej przez nas Zoją), czyli czy komuś nie zabrakło wyobraźni?

Ponad rok temu odebraliśmy sukę w typie husky ze złych warunków, mocno wychudzoną, nie widząc nadziei, że będzie lepiej. Sprawa karna została jednak umorzona w następstwie konkluzji, iż właściciele nie znęcali się nad psem umyślnie z uwagi na swoje poważne choroby psychiczne, w związku z tym „nie byli świadomi tego, że krzywdzą zwierzę”. W następstwie decyzji prokuratury suczka musiała wrócić do swoich właścicieli. A dzisiaj, po kilku miesiącach jest w gminnym przytulisku – wychudzona, z 8 szczeniakami, z jeszcze większym bagażem złych doświadczeń.

Sunię w lutym ubiegłego roku w asyście policji odebrali nasi inspektorzy w związku z sygnałami, że jest zaniedbywana i nie ma normalnych warunków bytowania. Po przybyciu na miejsce zgłoszenie się potwierdziło; Suka była przywiązana łańcuchem do konstrukcji z patyków, stał przy niej brudy pojemnik, było widać (mimo dłuższej sierści), że jest wychudzona. Inspektorzy szybko sprawdzili sytuację – okazało się, że właściciele suni są chorzy psychicznie i niedawno odebrano im dzieci. Na miejsce wezwana została policja i lekarz weterynarii. Zapadła decyzja o odebraniu. Suczka trafiła pod opiekę Gm. Dębica, do Azylu prowadzonego przez lekarza weterynarii, z którym wspominany samorząd ma podpisaną umowę. Do Wójta Gminy Dębica został złożony wniosek o odebranie. Wójt przychylił się do wniosku i wydał decyzję o odbiorze zwierzęcia na okres 8 m-cy. Niemal równocześnie złożyliśmy zawiadomienie w dębickiej prokuraturze. Wydawało się, że następstwem będzie orzeczenie o przepadku zwierzęcia, lecz wkrótce potem sprawa została umorzona z uwagi na fakt, że właściciele suki w ocenie prokuratora mieli nie być świadomi, że robią jej krzywdę, a zatem nie działali w zamiarze bezpośrednim znęcania się nad zwierzęciem. Właściciele rzeczywiście dotknięci są problemami natury psychicznej, nasze zaskoczenie natomiast wzbudził fakt, że organy ścigania wprawdzie ten fakt dostrzegły, jednak nie podjęły normalnych w tym przypadku działań, tj. przesłuchania właścicieli z udziałem biegłych psychiatrów. Dość logiczne wydaje się, że jeśli ktoś ma zaburzenia psychiczne, upośledzenie umysłowe itd., to może nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji swoich działań – ale w takiej sytuacji Kodeks karny przewiduje stosowanie różnych środków zabezpieczających, aby sprawca niepoczytalny nie popełnił podobnego czynu w przyszłości, a do takich środków należeć może również przepadek i zakaz posiadania zwierząt.

Postanowienie prokuratury zostało przez nas zaskarżone, bo wydawało nam się rzeczą raczej oczywistą, że jeśli ktoś nie zdawał sobie sprawy, że krzywdzi, było duże prawdopodobieństwo, że będzie to robił nadal. Niestety – ku naszemu nieukrywanemu zdumieniu – Sąd Rejonowy w Dębicy nie dopatrzył się uchybień w prowadzonym postępowaniu i zatwierdził umorzenie, zamykając tym samym jakąkolwiek drogę do zapewnienia zwierzęciu innego domu. Uzasadnienie znajdą Państwo w załączeniu. Efekt umorzenia? Zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt, odebrane zwierzę podlega zwrotowi w razie umorzenia postępowania. Na początku roku pracownicy gminnej spółki przyjechali i zabrali sukę z powrotem do „domu”.

Niedługo po tym dostaliśmy sygnał, że nie jest dobrze. Z uwagi na fakt, że właściciele suki byli do nas negatywnie nastawieni, poprosiliśmy więc o doraźną kontrolę Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Dębicy i lokalny komisariat policji – obie instytucje nie miały zastrzeżeń (pisma w załączeniu – oba z maja 2015 r.). Niestety wczoraj dotarły do nas bardzo złe wieści – sunia wychudzona, prawdopodobnie jeszcze bardziej niż w dniu odbioru przez nas, z 8 szczeniakami wylądowała z gminnym Azylu.

Takie sytuacje niestety sprawiają, że traci się wiarę w skuteczność funkcjonowania systemu. Przez około rok, który Zojka spędziła w Azylu odwiedzaliśmy ją, socjalizowaliśmy, widzieliśmy jej radość i szczęście. Suczka przebywała w warunkach zapewniających jej jedzenie, budę i wybieg, żeby potem wrócić na łańcuch. Czy rzeczywiście nie można było tego uniknąć i było to trudne do przewidzenia? Nikt nie odpowiada za ten stan rzeczy? I najważniejsze – co dalej z suczką?

Paradoksalnie, jedyne osoby, którym nie można przypisać winy za to, co się stało, to najpewniej sami właściciele, o ile rzeczywiście nie potrafią pokierować należycie swoim postępowaniem z uwagi na stan zdrowia psychicznego.

Pozostaje nam tylko liczyć, że organy, których obowiązkiem jest podjąć stosowne działania, w tej chwili wykażą się większą rozwagą, doświadczeniem życiowym, a przede wszystkim wyobraźnią.

Link do pism: https://inspektoratdebica.files.wordpress.com/2015/10/skmbt_c25315101608020.pdf

Zojka podczas naszego pierwszego spotkania – łańcuch, konstrukcja z patyków bez podłogi, której budą nazwać nie można, pusta, brudna miska i błoto.

Zojka w Azylu – radosna, zadowolona, pełna życia. (Fot. bez kostek – http://psiortal.pl/)

Aktualizacja z dn. 22.10.2015 r. – Udało nam się zobaczyć Zoję, przebywa pod opieką lekarza weterynarii, u którego mieszkała przez blisko rok po odbiorze przez Inspektorów. Po tych kilku miesiącach u starych właścicieli jest rzeczywiście jeszcze chudsza niż podczas naszego pierwszego spotkania, znowu miną długie miesiące zanim dojedzie do siebie. Razem z sunią są szczeniaki.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s