Gmina Dębica – oświadczenie

Z przykrością informujemy, że z dn. 17.12.2012 r. zostało rozwiązane porozumienie o współpracy zawarte w dn. 17.02.2012 r. pomiędzy Inspektoratem OTOZ Animals w Dębicy a Urzędem Gminy Dębica. Powodem zakończenia współpracy było nieprzestrzeganie zapisów w/w porozumienia przez Gminę Dębica, a w efekcie zmuszenie nas do zaprzestania pomocy bezdomnym zwierzętom będącym pod opieką Gminy Dębica.

Początki współpracy
Wszystko zaczęło się w październiku 2011 r. od sprawy psiego staruszka z Latoszyna, którego odebraliśmy właścicielowi, a Gmina zapewniła mu schronienie. Decyzją urzędników umieszczono go w miejscu czasowego przetrzymywania bezdomnych zwierząt z Gm. Dębica. W jedynym kojcu w tym miejscu (później został usunięty), w którym miał przebywać nie było budy. Kolejnego dnia otrzymaliśmy budę od Fundacji “Zmieńmy świat” z Tarnowa i użyczyliśmy ją, aby pies miał gdzie spać. We wspominanym miejscu było kilka innych psów – bez bud, misek, stały przypięte na łańcuchach do ścian budynku, kompletnie zdziczałe, wystraszone. Powoli odwiedzając wspomnianego starszego psa, oswajaliśmy te dzikie, przywoziliśmy karmę i wodę, a co najważniejsze – dzięki naszemu pełnemu zaangażowaniu – lada chwila psy miały do dyspozycji budy (budy przekazało OTOZ Animals wielu ludzi, którzy odpowiedzieli na nasz apel, kilka wykonaliśmy sami i wszystkie użyczyliśmy Gminie – użyczający zobowiązuje się zezwolić biorącemu, na bezpłatne używanie, przez czas oznaczony lub nieoznaczony oddanej mu w tym celu rzeczy (por. art. 710 kc). Dla dobra zwierząt i z racji, że Gmina chciała współpracować dawaliśmy z siebie wszystko. Doszło do tego, że zaczęliśmy tam bywać codziennie. Zaufaliśmy urzędnikom, bo jeszcze w listopadzie 2011 r. obiecywali nam, że lada chwila psy będą miały do dyspozycji kojce. Nasz kolega – Inspektor wykonał bezpłatnie projekt kojców.

Z naszej strony
Przez cały, kolejny 2012 r. czekaliśmy i pospieszaliśmy, aby Gmina zlikwidowała łańcuchy i postawiła psom kojce. Mieliśmy na względzie oczywiście dobro zwierząt, ale i bezpieczeństwo okolicznych mieszkańców, młodzieży spotykającej się na pobliskim stadionie, kibiców przyjeżdżających na mecze itp. Psy często urywały się z uwięzi i uciekały przez dziury w ogrodzeniu, obszczekiwały rowerzystów, wbiegały na pobliskie posesje, gryzły się między sobą – co i my i mieszkańcy zgłaszaliśmy wielokrotnie do Urzędu Gminy Dębica.

W międzyczasie:

  1. Do końca 2011 r. – jeszcze przed podpisaniem oficjalnego porozumienia o współpracy – z własnych środków wysterylizowaliśmy kilka suk. Niestety Gmina, której zadaniem jest m. in. zapobieganie bezdomności zwierząt, poprzez swoje zaniedbanie doprowadziła do tego, że już w przytulisku jedna z suk zaszła w ciążę i trzeba było szukać domu dla pięciu szczeniąt, a inna została wydana szczenna.
  2. Przekazywaliśmy dziesiątki kilogramów karmy zakupionej ze zbiórek i z własnych środków.
  3. Karmiliśmy psy podczas naszych codziennych wizyt.
  4. Dbaliśmy o stały dostęp do wody.
  5. Wyprowadzaliśmy na spacery (dzięki temu nie były utrzymywane na uwięzi w sposób stały, dłużej niż 12 godzin w ciągu doby, co jest już prawnie zakazane).
  6. Sprzątaliśmy otoczenie psów przywiezioną przez nas łopatą.
  7. Użyczaliśmy budy i miski (wszystkie budy i miski w Zawadzie były użyczone przez OTOZ Animals).
  8. Z własnych środków zakupiliśmy materiały i zbudowaliśmy specjalny kojec dla szczeniąt.
  9. W okresie zimowym ocieplaliśmy budy, przywoziliśmy koce i słomę. W związku z przywożeniem słomy  upominano nas, żeby nie śmiecić. Tłumaczyliśmy, że naturalnym jest, że psom to się zdarzy podczas wchodzenia i wychodzenia z budy, a słomę w budach musiały mieć ze względu na mróz. Oczywiście sprzątając kupy po psach, sprzątaliśmy też słomę.
  10. W okresie letnim (upały, słupki rtęci przekraczały 30 st. C.) tuż po ogrodzeniu miejsca, w którym miały docelowo znajdować się psy, bez poinformowania Inspektorów, zwierzęta zostały tam przeniesione i przywiązane do bud. Tuż po naszym przyjeździe było widać jak bardzo się meczą – chowały się w cieniach własnych bud, były wystawione jak „na patelni”. Tego samego dnia zorganizowaliśmy grupę osób niezwiązanych z Inspektoratem, którzy widząc sytuację, bezpłatnie pomogli zbudować zadaszenie zapewniające psom osłonę przed słońcem. Warto dodać, że wtedy w przytulisku przebywał pies w typie siberian husky, dla którego przebywanie w wysokich temperaturach jest wyjątkową męką.
  11. Zawoziliśmy psy do weterynarza (w razie choroby, na zabiegi).
  12. Podawaliśmy leki, dzięki czemu Gmina zaoszczędziła, bo do chorych zwierząt nie musiał codziennie przyjeżdżać w tym celu weterynarz.
  13. Prowadziliśmy procedurę adopcyjną (od ogłoszeń na naszej stronie internetowej, w lokalnych i regionalnych mediach, w portalach społecznościowych, lecznicach, sklepach, poprzez kontakt z osobami zainteresowanymi adopcją, wydawanie zwierząt, podpisanie umowy, wizyty przed i poadopcyjne – dbaliśmy o to, aby psy trafiły do dobrych właścicieli). Dzięki naszej działalności nowe domy znalazło ponad 40 bezdomnych psów z Gminy Dębica. (Gmina na swojej stronie internetowej nawet nie podlinkowała gotowych ogłoszeń o bezdomnych psach ze strony Inspektoratu)
  14. W razie potrzeby zapewnialiśmy domy tymczasowe zwierzętom, które nie nadawały się na przytuliskowe warunki; zabieraliśmy do swoich domów kilkutygodniowe szczeniaki, ciężko chore zwierzęta.

Pomagaliśmy z pełnym zaangażowaniem                                                     Pomagaliśmy Gminie tak, jakby psy były nasze, z pełnym zaangażowaniem i sercem, od czasu do czasu przypominając o budowie kojców. Zabiegaliśmy o to, do czego obliguje samorząd Ustawa o Ochronie Zwierząt (schronienie, woda, karma, opieka weterynaryjna, sterylizacja, zapewnienie możliwości niezbędnego ruchu). Rozumiemy przecież, że Gmina ma wiele potrzeb tj. chodniki, drogi, pomoc społeczna itp., co wielokrotnie zaznaczaliśmy. Na początku podejście do nas było bardzo dobre, prowadziliśmy konstruktywne rozmowy, radziliśmy się wzajemnie w wielu kwestiach, byliśmy bardzo z tej współpracy zadowoleni i wszędzie stawialiśmy Gm. Dębica za wzór. Podejście urzędników, a w zasadzie tylko jednego – kierownika Referatu Ochrony Środowiska i Rolnictwa, zmieniło się po naszym pierwszym oficjalnym piśmie do Gminy, w którym napisaliśmy, że od blisko roku zwierzęta czekają na kojce i prosimy, aby podjąć realne działania w tej sprawie. Od tej pory wspomniany kierownik zaczął nas zupełnie inaczej traktować.

Ostanie miesiące                                                                                                               Ostatnie miesiące były bardzo trudne. W październiku z Zespołu Szkół w Nagawczynie otrzymaliśmy zapytanie, czy udzielimy instruktażu dzieciom, które chciałyby się zajmować psami z gminnego przytuliska. Odpowiedzieliśmy, że widzimy pomoc dzieci poprzez organizowanie akcji adopcyjnych, konkursów, wystaw, przedstawień, happeningów itp., ale nie w tym miejscu, mając na uwadze ich bezpieczeństwo. Wprowadzanie dzieci na teren przebywania zwierząt, niespełniający w żadnym względzie norm schroniskowych, które nie mają stałego opiekuna, jest dla nas zwyczajnie lekkomyślne i skrajnie nieodpowiedzialne. Zwłaszcza, że sami wiele razy rozdzielaliśmy tam gryzące się psy. Tłumaczyliśmy, że dziecko nie byłoby w stanie ściągnąć ważącego 40 kg psa z małego kundelka i w efekcie patrzyłoby, jak większy pies zagryza mniejszego. Gmina była jednak innego zdania. Kierownik Centrum Edukacji Ekologicznej w korespondencji mailowej napisał nam wtedy: “Nie mamy serca hamować takiej inicjatywy i gasić zapału wśród młodzieży, która pochodzi notabene ze środowisk dotkniętych różnorodnymi problemami. Ta praca i zaangażowanie ma stanowić dla nich formę terapii.”. Pomimo, że porozumienie wymagało od obu stron konsultacji w kwestii funkcjonowania przytuliska, Gmina bez porozumienia z OTOZ Animals podjęła decyzję o podjęciu współpracy z dziećmi-wolontariuszami.

Zakup kojców i kolejne złamanie zapisów porozumienia
Kilka tygodni temu (po ponad roku obietnic) Gmina zakupiła trzy kojce. Nie rozumiemy tego kroku, gdyż Gmina zapewniała, że bardzo dobrze współpracuje z Zakładem Karnym, a pracownicy ZK nawet podczas spotkania z nami oferowali bezpłatną pomoc w wykonaniu kojców. Wystarczyło tylko zorganizować materiały. Koszty byłyby więc z pewnością znacznie mniejsze, bo i tak sporo przekazali darczyńcy. Na tym skorzystałyby tylko psy – można byłoby zrobić dla nich więcej stanowisk. Nie wnikamy jednak w politykę budżetową Gminy.

Pojawienie się kojców zapoczątkowało proces utrudniania nam wstępu na teren przytuliska. Nagle kojce z psami zaczęły być zamykane na kłódki, a my otrzymaliśmy informację, że mamy teraz nasze wizyty zgłaszać, żeby pracownicy otwierali nam kojce w ustalonych porach. Również nie zostało to z nami skonsultowane, jak nakazywało porozumienie. Po raz kolejny postawiono nas przed faktem dokonanym, bez jakiejkolwiek informacji „dlaczego”. Jednocześnie został złamany kolejny zapis o naszym nieograniczonym dostępie do terenu przytuliska. Dodatkowo mimo naszych dobrych chęci z pracownikami, którzy mieli otwierać nam kojce, umawiać się nie dało – z godz. 16, robiła się 17.30, a należy wziąć pod uwagę, że mogliśmy pracować dla Gminy w czasie wolnym, kiedy pozwalał nam czas i możliwości. Warto tutaj także zaznaczyć, że czasem oddawaliśmy zwierzęta do adopcji w odległe miejsca i z naszej strony niepoważnym byłoby czekanie z osobą zainteresowaną przygarnięciem psa np. z Rzeszowa aż ktoś przyjedzie i otworzy kojce. W końcu adopcje trzeba maksymalnie ułatwiać, a nie utrudniać.

Zakończenie „współpracy”                                                                                       Stopniowo, nie widząc poprawy warunków opieki nad psami, wzięliśmy na siebie odpowiedzialność za te zwierzęta. Doszło do tego, że ustaliliśmy dyżury, żeby codziennie ktoś był w przytulisku, a w razie nieobecności szukaliśmy zastępstwa. Doraźna pomoc przerodziła się w wyręczanie Gminy. Nasza bezinteresowna praca, okupiona wolnym czasem, kosztami dojazdu, karmy (w miarę możliwości przygotowywaliśmy dla zwierząt też ciepłe jedzenie), wody, a nawet zniszczoną odzieżą nie została doceniona. Nie liczono się z naszym zdaniem przy podejmowaniu decyzji, co do funkcjonowania przytuliska. Dlatego, nie chcąc dłużej być poniżanymi, pomijanymi i traktowanymi z wyższością, postanowiliśmy zabrać część użyczonych bud (część zostawiliśmy, gdyż obawialiśmy się, że psy trafiające do przytuliska nie będą miały schronienia), misek (również Gmina takowych nie posiadała) i zaadoptować pozostałe psy, które są obecnie pod naszą opieką – do 17.12.2012r. zgodnie z porozumieniem dysponowaliśmy psami z Gm. Dębica. Ostatni kontakt z Gminą miał miejsce 18 grudnia 2012 r., dzień po złożeniu przez nas pisma o rezygnacji z dalszej współpracy. To spotkanie rozwiało wszelkie wątpliwości co do słuszności tej decyzji. Na spotkaniu, w którym uczestniczyli zastępca Wójta Gminy Dębica, kierownik Referatu Ochrony Środowiska i Rolnictwa i kierownik Centrum Edukacji Ekologicznej zamiast wyjaśnienia nieporozumień i kwestii spornych, padły zupełnie kuriozalne słowa o kradzieży bud (użyczonych przez nas!)  i psów (wcześniej ponad 40 oddaliśmy do adopcji i nie było problemu!). Zaznaczamy, że psy adoptowaliśmy w obawie o ich los. Odnieśliśmy wrażenie, że urzędnicy o tym, że w sobotę (15.12.2012r.) zabraliśmy część naszych bud i adoptowaliśmy psy dowiedzieli się w poniedziałek (17.12.2012r.), po złożeniu przez nas pisma, że rezygnujemy ze współpracy – w sobotę nie mogliśmy go złożyć z wiadomych względów. Żaden z pracowników ani w sobotę, ani w niedzielę do nas nawet nie zadzwonił, nie zapytał, gdzie są psy, czy coś się stało. Nikt nie wykazał żadnego zainteresowania ich losem. Pytanie, czy gdyby psy nadal tam były, to czy ktoś by je wtedy karmił, dał wody, posprzątał boksy? Czy ktoś w ogóle tam był przez te trzy dni?

Zachowanie przedstawicieli Gminy przekreśliło szanse na jakikolwiek dialog, oraz pokazało, w jaki sposób Gmina dziękuje za ponad roczną darmową pomoc.

Inspektorzy i Wolontariusze OTOZ Animals z Dębicy

Poprosiliśmy również Gminę Dębica o wystosowanie stanowiska w sprawie zakończenia współpracy, aby poznali Państwo nie tylko nasze zdanie, ale też opinię Urzędu Gminy. Poniżej znajduje się oświadczenie Urzędu Gminy Dębica.

OŚWIADCZENIE URZĘDU GMINY DĘBICA

07.01.2013 - oświadczenie Wójta GD cz.107.01.2013 - oświadczenie Wójta GD cz.2

Z racji, że Urząd Gminy Dębica to instytucja publiczna, utrzymywana z pieniędzy podatników, uważamy, że opinia publiczna powinna być informowana o działaniach tej instytucji i pracy urzędników. Dlatego, poniżej zamieszczamy korespondencję pomiędzy OTOZ Animals, a Gminą Dębica poruszającą kwestię rozwiązania porozumienia, a jednocześnie działań Gminy w zakresie opieki nad bezdomnymi zwierzętami.

03.12.2012 – PISMO OD OTOZ ANIMALS DO WÓJTA GMINY DĘBICA

03.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.103.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.2   03.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.3   03.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.4

Do powyższego pisma załączyliśmy zdjęcia adoptowanych psów (można je zobaczyć w zakładce Znalazłem dom:) ) oraz inne zdjęcia pokazujące warunki jakie panowały w przytulisku w 2011 r., które znajdują się tutaj poniżej.

Warunki panujące w przytulisku Gminy Dębica w miejscowości Zawada – październik 2011 r. (Przed podpisaniem porozumienia)

DSC00244DSC00252

DSC00250DSC00278

Pies reagujący na próbę kontaktu z człowiekiem przyleganiem do ziemi i nieruchomieniem.

DSC00266

Uwaga! Plik zawiera zdjęcie o treści drastycznej. (Kliknij tutaj)

10.12.2012 – PISMO OD WÓJTA GMINY DĘBICA DO OTOZ ANIMALS

10.12.2012 - pismo od Wójta GD do OTOZ Animals cz.110.12.2012 - pismo od Wójta GD do OTOZ Animals cz.2

17.12.2012 – PISMO OD OTOZ ANIMALS DO WÓJTA GMINY DĘBICA

17.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.117.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.2   17.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.3   17.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.4

27.12.2012 – PISMO OD OTOZ ANIMALS DO WÓJTA GMINY DĘBICA

27.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.127.12.2012 - pismo od OTOZ Animals do Wójta GD cz.2

8 odpowiedzi na „Gmina Dębica – oświadczenie

  1. Miłośnik zwierząt pisze:

    Aż boję się zapytać,jak dalej potoczyły się sprawy? Czy psy znowu są w przytulisku przypięte do siatki, bez budy, wody, jedzenia, spaceru? Czy ktoś jeszcze forsuje opiekę nad bezdomnymi psami rękami niedoświadczonych dzieci? Napiszcie, to jakiś HORROR ! Biedne psy, biedni ludzie, którzy chcą im pomagać !

  2. Animals Dębica pisze:

    Miłośniku zwierząt,
    z naszej strony to zamknięty rozdział. Gmina ostatecznie nie złożyła zawiadomienia dot. kradzieży bud i psów. Z psiaków zaadoptowanych przez nas na przygarnięcie czeka jeszcze dwa. Mieszkają w domu tymczasowym, jesteśmy u nich codziennie – https://inspektoratdebica.wordpress.com/szukam-domu/azyl-w-debicy/ Psy w przytulisku w Zawadzie (na szczęście) już nie stoją na łańcuchach, walczyliśmy o to ponad rok – zrobiono zagródkę, kupiono trzy kojce, więc miejmy nadzieję, że już żaden z nich nie będzie stał na uwięzi. Z tego co nam wiadomo to dzieci pomagają – sprzątają kojce, mają kontakt z psami, wyprowadzają je na spacery – robią w części to co my, tylko chyba raz w tygodniu, a nie codziennie. Co ważne, najpewniej nie stawiają urzędnikom wymagań i nie zadają (niewygodnych) pytań – są więc znacznie „wygodniejsze” niż my – czyli osoby dorosłe, przedstawiciele organizacji, której statutowym celem jest ochrona zwierząt, znające Ustawę o ochronie zwierząt. Co do urzędników – mamy nadzieję, że realnie sprawują opiekę nad psami, tak jak to mają w obowiązku, i nie traktują ich tylko jako pretekstu do promowania, czy przyznawania sobie dyplomów. W każdym razie my już nie rozpamiętujemy, skupiliśmy się na nowych zadaniach – pomagamy tam gdzie nas chcą (pomagamy, a nie pracujemy za kogoś) – nic na siłę. Pozdrawiamy!

  3. Animals Dębica pisze:

    Ostatnie cztery psiaki uratowane przez nas z Zawady mają już swoje miejsca na ziemi:) I co trzeba zaznaczyć – bardzo dobre miejsca:)

  4. W.Slawiczek pisze:

    Wartość człowieka poznaje się po jego zachowaniu w odniesieniu do zwierzat. Po tym artykule widac jaka jest wartość urzedników.

  5. Mieszkanka Zawady pisze:

    Wystarczy tam niezapowiedzianie pojechać i zobaczyć. Płakać się chce:(

  6. Barbara Karlsson pisze:

    Powyższy komentarz napisała mieszkanka Zawady- czyli ” coś w tym jest” . Może trzeba by sie zainteresować panująca tam sytuacja?

  7. Animals Dębica pisze:

    Pani Barbaro, Inspektorat jest na tę chwilę zawieszony. Może się Pani zwrócić z wnioskiem o kontrolę do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, ale z doświadczenia wiemy, że raczej nie będzie do tego miejsca zastrzeżeń. Co zrozumiałe, bo kontrole PIW są zapowiadane, tak więc można się do nich idealnie przygotować. Z tego co nam wiadomo „przytulisko” odwiedzają w miarę regularnie dzieci wraz z nauczycielkami z gminnych szkół, a więc najwyraźniej dalej główną siłą roboczą są w tym miejscu miłośnicy zwierząt, którym leży na sercu dobro tych biednych psów. No cóż, wiele zależy od gospodarza.

  8. Torress pisze:

    Nauczycielki z gminnych szkół tj. podległych wójtowi z pewnością będą wytykać pracodawcy błędy i niedociągnięcia…smutna rzeczywistość :-(((

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s