OTOZ Animals

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt OTOZ Animals zostało założone 3 października 2001 roku i jest stowarzyszeniem działającym na podstawie Ustawy prawo o stowarzyszeniach z dnia 7 kwietnia 1989 r. (Dz. Ustaw Nr 20 poz. 104 ze zm.).

OTOZ Animals uzyskało status organizacji pożytku publicznego. Krajowy Rejestr Sądowy nr 0000069730. Dzięki temu wszyscy, którzy chcą podarować naszym podopiecznym 1% swojego podatku, mogą nas wspierać.

OTOZ Animals utrzymuje kontakty międzynarodowe m.in. z World Society for Protectionof Animals, której jest członkiem. OTOZ współpracuje także z RSPCA i Compassion In World Farming.

Stowarzyszenie jest dobrowolnym, samorządnym trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych. OTOZ Animals nie prowadzi działalności gospodarczej.

•Nasi przedstawiciele znajdują się w: Trójmieście, Bydgoszczy, Ustce, Słupsku, Starogardzie Gdańskim, Tczewie, Elblągu, Tarnowie, Dębicy,  Wejherowie, Kościerzynie, Lęborku, Oświęcimiu, Wrocławiu, Jaworznie, Katowicach.
•Organizujemy akcje adopcji bezdomnych psów i kotów. W 2009 roku uratowaliśmy i znaleźliśmy nowe domy dla 4105 psów i 1673 kotów
•Prowadzimy działania związane z ochroną zwierząt gospodarskich
•Interweniujemy w przypadkach okrucieństwa wobec zwierząt
Członkami OTOZ są osoby związane z ruchem ochrony zwierząt w ramach lokalnych organizacji, kierownicy i pracownicy schronisk, znający z praktyki potrzeby bezdomnych zwierząt oraz lekarze weterynarii.

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals od 2002 roku jest członkiem Światowej Organizacji Ochrony Zwierząt WSPA z siedzibą w Londynie, skupiającej ponad 400 organizacji z 70 krajów w świecie.

ZOBACZ FILM O DZIAŁALNOŚCI OTOZ ANIMALS

Statut OTOZ Animals

www.otoz.pl

25 odpowiedzi na „OTOZ Animals

  1. Monia. pisze:

    Drodzy Inspektorzy!
    W okolicach Galerii Dębickiej błąka się czarny piesek. Widziałam go już trzy razy lecz nie udało mi się do niego podejść ponieważ na mój widok zaczął uciekać.Widać po nim było ze boi się ludzi i aut. Z tego co zdołałam zobaczyć ma problem z przednią łapką, kuleje. Piesek ma długie chude łapki i jest strasznie wychudzony:( co zwróciło moją uwagę. W miejscu w którym go widziałam( za Galerią ul.Szopena) zostawiłam karmę z nadzieją, że ją zje. Gdy zaczęłam się oddalać podszedł tam i dosłownie ”rzucił” się na tą karmę.Chcąc do niego podejść znów zaczął uciekać i już nie podszedł za drugim razem:(.. Może moglibyście jakoś mu pomóc? może Wam uda się go złapać?? na pewno go rozpoznacie, ponieważ podkreślam jest naprawdę bardzo wychudzony, żebra widać..!:( i ta łapka… długo tak nie pociągnie.. Pomóżcie mu proszę!!

    • pik pisze:

      Pomóc możesz sama i możesz mieć satysfakcję, że coś zrobiłaś dobrego. Wystarczy, że będziesz chodzić na to miejsce gdzie dałaś mu jeść. Rób to regularnie i dokarmiaj go. Zdobędziesz jego zaufanie i być może wkrótce sam do Ciebie przyjdzie, w między czasie szukaj mu domu jeśli sama nie możesz się nim zaopiekować. Nie trzeba od razu angażować animalsów do czegoś co można spokojnie zrobić samemu. Dzięki Ci za chęć niesienia pomocy i wytrwałości życzę.

  2. Monia. pisze:

    P.S Wybaczcie że nie napisałam do Was osobiście ale mam nadzieję, że parę osób to przeczyta i przechodząc w tamtych stronach zwrócą na niego uwagę..

  3. Magda pisze:

    Najlepiej zgłosić sprawę do Strażników Miejskich – zadaniem miasta jest opieka nad porzuconymi zwierzętami. To już nie jest zadanie Inspektorów. Szkoda, żeby psiak się tułał i zabił go samochód. Widzisz bezdomnego psa w mieście dzwoń – 986, widzisz na terenie swojej gminy dzwoń do urzędu miasta czy gminy. Muszą mu zapewnić schronienie.

    • Karolina pisze:

      No to tak właśnie wczoraj miałam sytuację gdzie musiałam zgłosić sprawę bezdomnego psa musiałam wraz z przyjaciółką czekać ok 20 – 25 minut aż nadjedzie straż miejska więc jeżeli ci się śpieszy to musisz chwilkę poczekać! 🙂

  4. Wioletta pisze:

    Witam. A ja właśnie od dwóch tygodni interweniuje do straży i do Was również w sprawie psa z Kępy z wrośniętą obrożą który potrzebuje szybkiej pomocy …. i co i nic dzisiaj mieli przyjechać po niego pracownicy ZUM psa udało mi się przytrzymać przez godzinę w ogrodzie i porządnie podkarmić, ale nikt się nie pojawił. Jak mam mu jeszcze pomóc jest nie ufny, bo sama bym go zawiozła do weta ale nie da się zapiąć na smycz niestety, tylko patrzeć jak pewnego dnia znajdę go martwego, po prostu się udusi.

  5. Magda pisze:

    My możemy jedynie przekazać informacje do Straży Miejskiej, co wielokrotnie robiliśmy. Zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom to zadanie samorządu – w tym wypadku Miasta Dębicy. My nie prowadzimy schroniska i nie jesteśmy w stanie zabierać zwierząt. Jesteśmy jedynie grupą wolontariuszy, która w zasadzie może tylko jak Państwo – zadzwonić i przekazać sprawę dalej. Na tę chwilę pies, o którym Pani pisze jest w przytulisku. W trakcie leczenia.

  6. kali pisze:

    w okolicach rynku błakają sie dwa psy husky,, jeden ma ranną łapke i kuleje. Obaj wychudzeni że mozna zebra liczyć. Straż miejska ani razu nie przyjechała!!!!!!!!! nawet dziś ich widziałam, to opkropne jak ludzie przechodzą obojętnie koło tych zwierząt!, ileż można dzwonić i błagać!! to jest do cholery ich obowiązek!!!!

  7. OTOZ Animals pisze:

    Kali, bardzo dobrze, że reagujesz i dzwonisz. Dzięki uporowi takich ludzi jak Ty – wielu psom udaje się pomóc. Jeśli miałaś na myśli psy husky – srebrno-biały (z jednym okiem niebieskim, drugim brązowym) i czarny to w ubiegłym tygodniu dwie takie suńki trafiły do azylu. W piątek odebrali je właściciele. I jeszcze w kwestii wyjaśnia Staż Miejska przyjmuje tylko zgłoszenia dot. potrzeby wyłapadnia bezdomnych zwierząt, samym wyłapywaniem zajmuje sie Zakład Usług Miejskich.

  8. pedi pisze:

    Ja nie wierzę w takie organizacje jak OTOZ dlaczego? Dzwoniłam na policję, na numer Animalsu, nawet na kontakt TVN24 i każdy odsyłał mnie do kogoś innego. Byłam świadkiem maltretowania psa. Zgłosiłam ten problem. Podałam dokładny adres właścicieli, opisałam co się wydarzyło i nic. Żadnej reakcji a psa już nie ma. Tak jak pozostałe psy ten również zaginął bez wieści. I nie piszcie mi że coś robicie, coś działacie bo w to nie uwierzę. Nie warto reagować! i tyle

    • Zośka pisze:

      Przyłącz się do Animalsów czy innej organizacji i pokaż co potrafisz! Albo załóż własną organizację skoro inne są złe. Najlepiej to uspokoić własne sumienie dzwoniąc po kogoś i czuć się bohaterem, że zrobiło się coś dobrego. Animalsi czy inne organizacje, których celem działania jest pomoc zwierzętom, mają takie same możliwości pomocy jak każdy obywatel tylko, że każdy przeciętny obywatel potrafi tylko wymagać od innych żeby coś zrobili, a najlepiej sprzed komputera lub telewizora. Jakie realia są w Polsce każdy wie i każdy komu na czymś zależy wie ile trzeba się starać, żeby osiągnąć zamierzony efekt, ale ciekawe ile zachodu kosztowało ciebie (poza zadzwonieniem w kilka miejsc), żeby doprowadzić sprawę tego psa do końca. To nie reaguj, zostaw to dla tych co to potrafią.

      • pedi pisze:

        Potrafią? Nawet nikogo nie wysłali by zbadał sprawę. A obiecali, że przyjadą. Po co obiecujecie? Po co podajecie numer? Szkoda słów…

  9. OTOZ Animals pisze:

    A możesz coś więcej napisać? Bo tu nie ma żadnych szczegółów i zupełnie nie wiadomo o jaką sprawę chodzi, jeśli ją do nas zgłaszałaś. Jeżeli nie tutaj, to chociaż na maila. Rzucasz oskarżenia nie podając szczegółów – żadnego maila i telefonu nie zostawiamy bez reakcji. Tylko my musimy działać zgodnie z prawem. Nie da się pstryknąć w palce, zabrać psa i już po problemie.
    Po pierwsze, żeby odebrać zwierzę – musi być zagrożone jego zdrowie i życie, stwierdzone przez lek. wet. A i to nie jest żadną gwarancją. W październiku ubiegłego roku odebraliśmy 10-letniego psa z łańcucha. Miał zanik mięśni, był słaby i wychudzony. Jak podjechaliśmy na miejsce nawet się nie ruszał – myśleliśmy, że jest już za późno na cokolwiek. Wokół budy było mnóstwo metalowych elementów, drewna, rur itp. Pies pod naszą opieką doszedł do siebie. W międzyczasie właściciel okazał dobrą wolę, poprawił psu warunki (zbudował kojec), zapewnił opiekę – jest z nami cały czas w kontakcie. A prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania wobec “braku danych uzasadniających popełnienie przestępstwa.” Czyli nawet, jakby ten pan nie poprawił warunków – musielibyśmy mu tego psa oddać! Na szczęście dla psa, właściciel zaczął współpracować.
    Po drugie – ludzie często zgłaszają sprawę, ale zeznawać już nie chcą, chcą być anonimowi. Myślą, że jak zadzwonili to pomogli i liczą, że sprawą ktoś się zajmie. Założyć sprawę o znęcanie na komendzie może KAŻDA pełnoletnia osoba. Po oficjalnym zgłoszeniu sprawa jest zawsze prowadzona. A jak my zgłosimy sprawę to musimy mieć świadków – jak zgłaszający nie chcą zeznawać to i tak bez ich zeznań nie jesteśmy w stanie nic zrobić.
    Po trzecie – Inspektorzy z Dębicy są WOLONTARIUSZAMI. Zwierzętom pomagają kiedy mogą. Nie są w stanie rzucić wszystkiego w jednej chwili i pojechać na miejsce, jak policja. Większość z nas pracuje, czy studiuje. Interwencje robimy, kiedy czas nam na to pozwala. A teraz pomyśl robimy coś za darmo, w wolnym czasie, chodzimy na komendę, do urzędów, jeździmy na interwencje do różnych ludzi, zwykle niestety nie są dla nas mili i sympatyczni – więc wypisywanie tutaj, że nie reagujemy jest naprawdę bardzo krzywdzące. Proponuję przyłączenie się do grupy, jak zobaczysz ile to kosztuje pracy, zaangażowania to może zmienisz zdanie.

    • pedi pisze:

      Przepraszam. Nerwy mnie poniosły. Chciałam pomóc i nie potrafiłam, nie umiałam. To nie do Was dzwoniłam. Pomyliłam strony. Dzwoniłam do innej miejscowości. Ja po prostu nie umiem pomagać a bardzo chciałam. Wiem, że dajecie z siebie wszystko. Jeszcze raz przepraszam.

  10. Kinia pisze:

    od tygodnia na Kałużówce (Braciejowa) przy rampie do pomnika siedzi mały czarno-brązowy piesek, bardzo proszę o interwencję bo prawdopodobnie ktoś go tam porzucił. Na pewno jeśli ktoś po niego przyjedzie będzie w tym samym miejscu.

    • PP pisze:

      Jeżeli chodzi o wyłapywanie bezdomnych zwierząt są to zadania samorządów. Informacje do kogo należy się zgłaszać wraz z numerami telefonów podane są w zakładce „Gdy znalazłeś zwierzę”. Ponadto, jest zakładka „Napisz do nas” i tam znajduje się kontakt do inspektoratu jeżeli chce się zgłosić interwencję. Wówczas należy podać swoje dane, gdyż anonimy nie są brane pod uwagę.

  11. G pisze:

    Mam takie pytanie. Mam 15 lat i czy mogłabym zostać wolontariuszką w dębickim schronisku ? Jeśli mogłabym to co mam zrobić ?

  12. Walenty pisze:

    Jako miłośnik zwierząt, nie mogąc patrzeć na ich niedolę , muszę zgłosić pewna sytuację …[Informacje dot. znęcania się nad zwierzętami prosimy zgłaszać bezpośrednio inspektorom. W jaki sposób to zrobić jest napisane w zakładce „Napisz do nas” – administrator]

  13. mam nadzieje ze czarny piesek znajdzie dom 😉

  14. gośka pisze:

    Witam, dziś przejeżdżałam tzw. „gierkówką” w kierunku Częstochowy przez skrzyżowanie w ok. Kamieńsk- Bełchatów , dokładnie mówiąc zjazd do miejscowości Kamieńsk. Na wysepce siedzi mały rudy piesek , wyraźnie widać że ktoś go wyrzucił a samochodu , bo biegnie w stronę każdego zwalniającego auta. Próbowałam go złapać i zabrać ze sobą, ale mi się nie udało. Nie jestem z Kamieńska i mam zapytanie i jednocześnie prośbę, może znajdzie się ktoś z tamtych okolic i zainteresuje się psiakiem, inaczej może wylądować pod kołami jakiegoś auta. Bardzo proszę o pomoc!

    • PP pisze:

      Gośka, piszesz do Inspektoratu w Dębicy w woj. podkarpackim (między Rzeszowem a Tarnowem). Musisz poszukać organizacji działającej na tamtym terenie.

  15. filtr p-w pyłowy pisze:

    Ponieważ t.zw. Wały nad Wisłoką są systematycznie zanieczyszczane przez pieski, których właściciele systematycznie i od lat wyprowadzają je na te tereny po kilka razy dziennie, mam propozycję, aby TOZ wspólnie ze Strażą Miejską w godzinach rannych przeprowadziły akcję, podczas której właściciele udający się na Wały i wyprowadzający pieski na trawniki przed blokiem Sikorskiego 7 byli pytani, co zrobią, jeżeli ich ukochany pupil postanowi się załatwić? Ci, którzy posiadają odpowiednie wyposażenie powinni dostać ustną pochwałę, uścisk dłoni Prezeski, a ci którzy nie posiadają wyposażenia, ustną naganę od pani Prezes bez uścisku dłoni.
    Jedni i drudzy powinni otrzymać odpowiednie wyposażenie oraz obowiązkowy instruktaż jego używania.
    Nie mogę patrzeć jak rano pieski są wyprowadzane na trawnik, a za kilka godzin małe dzieci biegają po tych trawnikach, przewracają się, grają w piłkę….
    W tej chwili pracownik S-ni Mieszkaniowej spalinówką kosi trawę.
    Nie posiada żadnego zabezpieczenia, ochrona plastikowa na twarz to za mało, w/g mnie powinien posiadać na twarzy maskę z filtrem.
    Gdyby on wiedział jakie kilogramy psich kup rozpyla….
    Kochajmy pieski, kotki i inne milusie, ale dzieci też.
    Do akcji można też włączyć S-nię Mieszkaniową Igloopol, która w części odpowiada za trawniki na osiedlu i powinna również troszczyć się o zdrowie swoich pracowników.
    Jeżeli nie mam racji lub naruszam prawa milusińskich i ich właścicieli, to z góry przepraszam, proszę mnie nie szczuć pieskami.

  16. Animals Dębica pisze:

    Szanowny Panie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wspólnie ze Strażą Miejską i Spółdzielnią zorganizował Pan opisywaną akcję, jak widać plan już jest:) Teraz wystarczy wdrożyć w życie:) OTOZ Animals nie ma w swoim statucie celów związanych z zapobieganiem zanieczyszczaniu Miasta Dębicy przez psie odchody. Nie może też odpowiadać za zachowanie właścicieli, którzy nie sprzątają po swoich pupilach. My jesteśmy od pomagania, od pilnowania, aby regulaminy miejskie w tym zakresie były przestrzegane są inne służby, a w nich etatowi pracownicy. Nas jest tylko garsteczka i działamy na zasadzie wolontariatu. Jakbyśmy mieli całe dnie wolne (każdy z nas ma normalną pracę) i pracowali tylko w OTOZ Animals moglibyśmy sobie robić różne rzeczy, musimy się jednak zajmować tym, co w naszej ocenie konieczne i niezbędne. Nie mniej jednak zawsze jak jest okazja czy to w szkołach, czy na naszych akcjach zwracamy na ten temat uwagę. Zdarzało się nam też przekazywać akcesoria do sprzątania właścicielom czworonogów w Dębicy. Ludzkie podejście, co widzimy m.in. na wsiach (psy i łańcuchy) bardzo trudno jest zmienić. Co nie oznacza, że nie trzeba nic robić, nie mniej jednak takie zmiany nie zachodzą szybko. Życzymy wytrwałości i powodzenia:) Można do pomocy zaprosić np. radnego z Pana osiedla.

  17. weu pisze:

    Tak jak pan wyżej, ja też nie mogę zaakceptować zanieczyszczania przestrzeni publicznej hałasem bawiących się dzieci. Bo drze to ryja, szczególnie na orlikach umiejscowionych tuz przed oknami, ale też w mieszkaniach i po drodze do nich. Ale nie stać mnie na odizolowanie się od tego problemu, więc dzielnie to znoszę. Emeryci węszący w życiu moim i innych niestarych ludzi tez mnie irytują. I co z tego? Niewiele. Póki do drzwi moich nie zakołaczą z intencja wylania swoich fobii i frustracji. Wtedy poszczuję bestią…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s