To trzeba wiedzieć

Poniżej znajdują się następujące tematy:

– O sterylizacji, czy powinniśmy ją wykonywać – wywiad z lek. wet. Dorotą Sumińską

– Wypalanie traw

– Dokarmianie ptaków

– Psy łańcuchowe

– Psy bojowe – wywiad

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

O STERYLIZACJI, CZY POWINNIŚMY JĄ WYKONYWAĆ

Krótki, aczkolwiek bardzo treściwy, wywiad z Panią Dorotą Sumińską, lekarzem weterynarii i publicystką. Rozmowę przeprowadziła Magda Weidner. Wywiad zamieszczony na stronie internetowej Gazety Lubuskiej (16.06.2011).

Nie tylko się nie mnożą, ale żyją dłużej i zdrowiej!

– Nie „produkujmy” następnych pokoleń zwierząt! – apeluje Dorota Sumińska, lekarz weterynarii, pisarka, dziennikarka i dodaje: – Sytuacja bezdomności w Polsce jest tragiczna. Trzeba myśleć nad tym, aby to zmienić.

– Zabieg kastracji wzbudza wiele kontrowersji. Na czym on polega i co ma na celu?
– W kastracji chodzi przede wszystkim o to, aby zatrzymać masowe rozmnażania zwierząt. Niemoralne jest produkowanie kolejnych kotów, czy psów wtedy, gdy miliony porzuconych czekają na zmiłowanie. Nie tłumaczmy się tym, że mamy chętnych na nasze szczenięta. Nie można powoływać do życia następnych zwierząt, gdy inne skazujemy na brak domu. Moim zdaniem nawet hodowcy powinni się wstrzymać. Niestety nikt nie patrzy na to, że schroniska w całej Polsce są przepełnione. Przecież te zwierzaki nie wzięły się z nieba! Jeżeli chodzi o sam zabieg to polega on na usunięciu gruczołów rozrodczych jajników u samic i jąder u samców. Przenoszenie ludzkich konsekwencji kastracji na zwierzęta jest błędem. Zarówno psy i koty są gotowe do rozrodu sezonowo, a nie przez okrągły rok, jak ludzie. Suczki mają cieczki raz lub dwa razy do roku. Kotki także mają zimową przerwę w romansach. Pozbawienie ich możliwości rozmnażanie się to nie to samo, co u człowieka. Pamiętajmy, że my od hormonów rozrodczych jesteśmy zależni cały rok! U zwierząt występuje coś takiego jak cisza hormonalna w zakresie płci. Ich organizmy są gotowe na brak, lub bardzo niski poziom hormonów odpowiedzialnych za rozród i seks.

– A kiedy można poddać pupila takiemu zabiegowi?
– Po pierwsze kastruje się w pełni dojrzałe zwierzęta takie, które osiągnęły dojrzałość płciową oraz fizyczną. Amerykanie są zwolennikami wczesnej kastracji. Tłumaczą to zabezpieczeniem samic przed nowotworami gruczołu mlekowego. Mają wiele racji, ale kastrowanie szczeniąt i kociąt nie pozwala im w pełni dorosnąć, co w ogromnej mierze zależy od hormonów płciowych. Wiadomo, że w życiu zawsze należy wybrać złoty środek. Suczki i kotki powinno poddawać się zabiegowi po pierwszej cieczce, rui. Natomiast kocura, gdy jego mocz nabierze bardzo przykrego zapachu. To objaw samczej dojrzałości. Z psem jest troszkę inaczej. Jeżeli jest spokojny i nie wykazuje agresywnych zachowań, plus jego właściciel pilnuje go, aby nie stał się materiałem do rozrodu, to kastracja powinna odbyć się ok. siódmego roku życia. Ten czas uważa się za początek starości. Oczywiście zależy to od wielkości psa. Mniejsze psy starzeją się później, większe wcześniej. Starość to płynna granica. W decyzji o kastracji psa powinien zawsze pomóc lekarz weterynarii. Suczki kastrujemy w połowie cyklu. Jeżeli cieczka pojawia się co pół roku to poddajemy suczkę zabiegowi trzy miesiące po niej. Wtedy to właśnie w jej organizmie jest najniższy poziom hormonów rozrodczych. Zarówno jajniki jak i macica są nieaktywne, więc pozbawiamy zwierzę czegoś, co nie „działa”. Psy również powinno się kastrować wtedy, gdy w około nie ma cieczek.

– A czy jest górna granica?
– Nie ma górnej granicy, jest tylko ta dolna, o której mówiłam.

– Przeciwnicy kastracji uważają, że jest to okaleczanie zwierząt.
– Absolutnie nie. Czy pozbawiamy psa głowy? Jeżeli zabieg ten byłby okaleczaniem, to uniemożliwiłby mu normalne życie potem. A tak nie jest. Pies wykastrowany może spokojnie funkcjonować i cieszyć się życiem.

– Krąży też taki mit, że suczka, czy kotka powinna mieć przynajmniej raz w życiu małe.
– A ja się pytam, po co? Czy ona planuje założenie rodziny, tak jak kobieta? To, że powinna mieć potomstwo to faktycznie mit i bzdura! W dzisiejszych czasach, kiedy sytuacja bezdomności jest tragiczna powinien być nakaz kastracji. Taki sam jak szczepienie przeciw wściekliźnie.

– Padają również zarzuty, że zachowanie zwierzaka zmienia się. Jest leniwy i bez życia, a dodatkowo tyje.
– Prawdą jest, że przez pierwsze trzy miesiące po kastracji wzrasta apetyt. Pamiętajmy, że przecież zwierzę samo nie bierze jeść. Ktoś mu je podaje. Kot sam sobie nie otwiera lodówki! Zazwyczaj scenariusz jest taki: – „Oj ty biedaku po operacji. Co ci zostało jak nie jedzenie”. A potem są efekty. Poza tym gdzie jest powiedziane, że wszystkie koty i psy mają być chude. Jak się zdarzy lekka nadwaga to co z tego? Aby się nie zdarzyła wystarczy nie przekarmiać i podawać tyle samo jedzenia, co przed kastracją. Jeżeli chodzi o zachowanie to zabieg pozbawia zwierzęta zachowań seksualnych. Niestety krąży na ten temat zbyt dużo mitów i totalnych bzdur. Zawsze, jeżeli ktoś ma wahania, co do zabiegu kastracji, zapraszam do mojego domu, gdzie mieszka dwadzieścia zwierząt. Wszystkie oczywiście po kastracji. Znajdą się w tej wesołej gromadzie zarówno grubaski, jak i chudziny. Niektóre żyją ponad 20 lat i to dzięki zabiegowi kastracji, bo ta naprawdę przedłuża życie. Mam kotkę, która ma ponad 25 lat. Żyje, jest szczupła i ma się bardzo dobrze. Ale wiem, że gdyby nie zabieg kastracji, dawno by jej ze mną nie było!

Przed czym więc może ochronić taki zabieg?
– W przypadku suczek, czy kotek nie ma niechcianych ciąż, cieczek, nowotworów gruczołów mlekowych, cukrzycy, ropomacicza, czy też innych schorzeń błony śluzowej macicy. Pies nie będzie uciekać i dostawać szału podczas cieczek. Uchroni go to także przed chorobami prostaty i innymi dolegliwościami ze strony hormonalnej aktywności jąder.

– A czy można obawiać się jakiś powikłań?
– Oczywiście mogą się zdarzyć. U suk powyżej 20 kg może pojawić się problem nie trzymania moczu. Leczy się łatwo i bezproblemowo. U kotek i kocurów mogą wystąpić wyłysienia na brzuchu. Mogą, ale nie muszą. Pamiętać należy, że najważniejszy jest wiek, w którym przeprowadzamy zabieg. Jak już zdecydujemy się na zabieg, należy udać się do lekarza weterynarii. On zbada stan zdrowia i doradzi. Zabieg nie wymaga specjalnego przygotowania i jest krótki. Na pewno nie należy go demonizować. Pamiętajmy, aby wybierać gabinety wykonujące takie zabiegi na co dzień. Lekarz powinien być chirurgiem a nie przypadkową osobą. Po fachowo wykonanej operacji zwierzęta szybko wracają do zdrowa.

– Dziękuję.

źródło: http://www.gazetalubuska.pl

 

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

WYPALANIE TRAW – BEZMYŚLNOŚĆ I OKRUCIEŃSTWO

Wypalanie traw to archaiczny i prymitywny zabieg agrotechniczny służący usunięciu starej, suchej roślinności, by przygotować ziemię pod uprawę. Obecnie panuje generalna zgoda co do tego, że pozytywne rezultaty takiego zachowania w nowoczesnym rolnictwie są właściwie żadne. Przeciwnie wręcz, wypalanie traw działa niekorzystnie na glebę ze względu na spowolnienie powstawania próchnicy. Składniki mineralne zawarte w glebie są następnie roznoszone przez wiatr, pozostawiając grunt nienadający się do uprawy.

Przez wypalanie traw ginie duża ilość fauny i flory – rośliny łąkowe, a także drobne zwierzęta. Mówimy tu nie tylko o bezkręgowcach takich jak owady, dżdżownice czy pajęczaki – lecz również o małych ssakach, płazach i gadach – które w Polsce wszystkie objęte są ścisłą ochroną. Przed ogniem nie są również w stanie uciec pisklęta ptaków zakładających gniazda w wysokich trawach. Każdy pożar łąki to hekatomba istnień.

Wypalanie łąk jest obecnie niczym więcej, jak przejawem wandalizmu.

Trzeba również nadmienić, że podpalanie łąk jest zagrożone karą do 30 dni aresztu lub do 5000 zł grzywny. Jeśli pożar się rozprzestrzeni, sprawcy grozić może nawet kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Jeśli na wypalaniu trawy zostanie przyłapany rolnik, może on również utracić w całości wszelkie dopłaty przysługujące mu z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Jeśli ktoś widzi pożar łąki – powinien niezwłocznie zawiadomić Straż Pożarną. Nie gaśmy pożaru samodzielnie, możemy przyczynić się nawet do rozprzestrzenienia ognia. Działanie lepiej pozostawić zawodowym strażakom.

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

DOKARMIANIE PTAKÓW

Dokarmianie ptaków w przydomowym karmniku jest powszechnie znaną i lubianą formą pomocy ptakom. Pozwala na obcowanie z dziką przyrodą bez wychodzenia z domu.

Niewłaściwe dokarmianie może jednak przynieść więcej szkody niż pożytku.
Dlaczego?
Do karmników przylatują zwykle przedstawiciele gatunków pospolitych i niezagrożonych – sikory: bogatka i modraszka, dzwońce, wróble, gile. Dokarmianie nie uchroni natomiast gatunków ptaków, których egzystencja jest naprawdę zagrożona. Karmniki mogą stwarzać zagrożenie dla korzystających z nich ptaków ze względów higienicznych – nieczyszczona podłoga, gdzie oprócz resztek pokarmu, gromadzą się ptasie odchody, może stać się siedliskiem pasożytów i miejscem roznoszenia ptasich chorób, głównie salmonellozy. Karmniki odwiedzają chętnie drapieżniki (koty, kuny, ptaki drapieżne), dla których nasi podopieczni stają się potencjalną ofiarą.

Dlatego należy przestrzegać kilku ważnych zasad:

I. Dokarmianie ptaków powinno odbywać się tylko zimą.
Najlepiej zacząć je z chwilą nadejścia mrozów i opadów śniegu. Celem dokarmiania jest danie ptakom wsparcia w okresie mrozów i obfitych opadów śniegu, a nie karmienie ich i uzależnianie od kapryśnej, ludzkiej pomocy, czy zwabianie ich w jedno miejsce, gdzie mogą na nie czyhać drapieżniki i choroby. Raz rozpoczęte dokarmianie należy kontynuować przez całą zimę – ptaki przyzwyczajają się, że w danym miejscu znajdują pokarm.

II. Karmnik należy umieścić wysoko, w miejscu niedostępnym dla kotów.
Nieodpowiednimi miejscami do dokarmiania ptaków są przeszklone werandy. Zdarza się, że spłoszone ptaki rozbijają się lub wręcz zabijają o duże szyby znajdujące się w sąsiedztwie, a krogulce bardzo szybko uczą się zaskakiwać swoje ofiary w takich miejscach.
Niezwykle ważną sprawą jest prawidłowa konstrukcja karmnika. Niezbędny jest w nim daszek chroniący pokarmy przed opadami atmosferycznymi i osłona przed wiatrem.
Jednocześnie musi zapewniać swobodny dolot i odlot (ucieczkę!). Konieczna jest w nim też wysuwana, łatwa do umycia podłoga. Karmniki bez wysuwanej podłogi sprawiają, ze trudno w nich utrzymać higienę, a ptaki zjadają pokarm zanieczyszczony odchodami poprzednich biesiadników.

III. Regularnie uzupełniajmy pokarm w karmniku, mile widziana jest także woda, o którą zimą nie jest łatwo. Należy dbać o to, aby pokarm był odpowiedni i nie zepsuty. Sikorom poza tradycyjnym kawałkiem słoniny możemy serwować nasiona słonecznika – łuskane lub w łupinach – i konopie. Pamiętajmy, że słonina musi być surowa, bez przypraw i nie może wisieć dłużej niż 3-4 tygodnie. Trzeba ją zdejmować przy temperaturze powyżej zera, gdyż wtedy szybko jełczeje i staje się szkodliwa. W miejscach dokarmiania wróbli i mazurków odpowiednie są rożne odmiany prosa, drobne kasze i łuskany słonecznik, a tam gdzie występują sierpówki, gołębie, kawki i gawrony, można wysypywać grube kasze, pszenicę, a także pokrojone w 1 -centymetrowa kostkę czerstwe, białe pieczywo. Jeśli w naszym ogrodzie pojawią się dzwońce, to w okresie najsilniejszych mrozów wysypmy im nieco konopi i słonecznika. A w przypadku gdy odwiedzą nas trznadle, dajmy nieco prosa, łuskanego owsa czy płatków owsianych. Kosy i kwiczoły możemy dokarmiać pokrojonymi rodzynkami, daktylami, morelami czy kawałkami jabłka, jeżeli mróz nie jest zbyt tęgi. Dobrze o zimowym dokarmianiu tych ptaków pomyśleć już latem lub jesienią, by zimą podać im zebrane wcześniej i zamrożone owoce czarnego bzu, jarzębiny, ligustru, porzeczek, jagód albo aronii. Suszone owoce nie są tak dobre jak mrożone, gdyż pęcznieją w wolu, powiększając swa objętość, co przy zjedzeniu ich większej ilości może okazać się niebezpieczne. Poza tym mrożone owoce są bogatsze w witaminy i ptaki szybciej je trawią.

NIGDY NIE STOSOWAĆ pokarmów solonych (warzyw, słoniny itp.), samych ziemniaków, zepsutego pieczywa oraz pieczywa robionego na kwasie chlebowym, suchych owoców, potraw zepsutych czy zjełczałych.

źródło: www.ptaki.info

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

PSY ŁAŃCUCHOWE

Trzymanie psów na łańcuchu to nie tylko bestialstwo w stosunku do zwierząt. To także ściąganie kłopotów na ludzi.

Psy łańcuchowe często stają się bardzo agresywne. W naturze tego gatunku leży bowiem ochrona swojego terytorium. Jeśli mają wybór, żyją według zasady: walcz lub się wycofaj – i z reguły najpierw próbują się wycofać (choćby dlatego, żeby samemu nie oberwać). Pies na uwięzi nie ma wyboru. Gdy poczuje się zagrożony, nie może uciec – musi walczyć! Według amerykańskich statystyk (w Polsce się podobnych nie prowadzi) aż 25 proc. śmiertelnych pogryzień ludzi jest powodowanych przez psy łańcuchowe! Pies trzymany na łańcuchu nie rozróżnia przyjaciół i wrogów. Gdy nie ma bliskiego kontaktu z rodziną, wszyscy dla niego stają się obcy. Może zaatakować każdego – nawet swojego właściciela.

Trzeba jasno powiedzieć, że niespuszczanie psa nigdy z łańcucha jest formą okrucieństwa wobec zwierząt, przede wszystkim ze względu na niezaspokojenie naturalnych potrzeb, jakimi są choćby potrzeba ruchu i aktywności oraz potrzeba kontaktu socjalnego. Ponadto samo ograniczenie swobody ruchu powoduje frustrację, a w konsekwencji – agresję – mówi Andrzej Kłosiński, behawiorysta.

Trzymanie psów na łańcuchu powoduje także wiele chorób i dolegliwości u psów, są to m.in. rany na szyi, pokaleczone łapy, kłopoty z połykaniem, obolałe stawy a także dręcząca nuda.

źródło: http://www.interia360.pl

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

PSY BOJOWE – wywiad

Wywiad z Panem Grzegorzem Firlitem, behawiorystą i trenerem posłuszeństwa. Pan Firlit należy do organizacji COAPE (Centre of Applied Pet Ethology – stowarzyszenie behawiorystów i trenerów zwierząt w Wielkiej Brytanii), jest również autorem książki “Strachopies czyli poradnik postępowania z bojaźliwym psem”. Pan Firlit pomaga zwłaszcza właścicielom zwierząt problematycznych (kontakt na http://www.dobrypies.eu). Prywatnie jest właścicielem dwóch suk – bulteriera i owczarka niemieckiego.

Animals: Witamy Panie Grzegorzu i dziękujemy, że znalazł pan czas aby przybliżyć nam i naszym czytelnikom tematykę psów bojowych. Wprawdzie hodowanie psów do walk jest zabronione, ale ponieważ będziemy dyskutować o rasach psów, które kiedyś były hodowane właśnie w tym celu, pozostaniemy przy tym terminie.

Grzegorz Firlit: Witam.

A: Psy bojowe, a w szczególności teriery typu bull, mają reputację bardzo niebezpiecznych psów. Czy rzeczywiście ich posiadanie wiąże się z większym ryzykiem niż w przypadku posiadania psów innych ras?

GF: Pojęcie niebezpiecznych psów jako rasy, niezależnie czy mówimy o psach typu bull czy innej rasie, jest zupełnie chybioną ideą. Na zachowanie każdego psa wpływa bardzo wiele czynników, od uwarunkowań rasowych (celu funkcjonalnego – po co dana rasa została ukształtowana), poprzez socjalizację, temperament, wychowanie, historię danego osobnika (zdarzenia, które przytrafiły się w jego życiu) na zdrowiu kończąc. Nie oznacza to jednakże, że psy typu bull są psami dla każdego. Zawsze początkujący właściciel powinien zdawać sobie sprawę z zachowań, które mogą wynikać z celów funkcjonalnych danej rasy. Psy typu bull to tak naprawdę 4 odmienne rasy o różnych zachowaniach. Tzw. psy bojowe były stworzone do walk psów, co oznacza w kategoriach zachowania większą łatwość do generalizacji zagrożeń, wynikających z negatywnych zdarzeń z udziałem innych psów, czy np. nieczytanie pewnych grup sygnałów języka komunikacji psów. Jednakże cechy te nie są cechami ‘naturalnymi’, tzn. jeśli nie są wspierane przez selekcję określonych cech w czasie hodowli, zanikają w populacji – psy to zwierzęta wysoce socjalne i muszą potrafić rozwiązywać konflikty w grupie, głównie w zrytualizowany sposób. Przedstawiciel danej rasy w zaraniach jej kształtowania był zupełnie innym psem niż osobnik współczesny. W przypadku chęci do nabycia psa bojowego, przyszły właściciel powinien rozsądnie wybrać hodowlę, konkretnego psa, zadbać o dobrą socjalizację i przynajmniej o podstawy treningu posłuszeństwa. Jednakże takie same rady mam dla posiadaczy ras stróżująco-obronnych czy psów z grupy terierów, nie wspominając o bardziej asertywnych osobnikach innych ras.

A: W Polsce mamy wykaz psów ras uznawanych za agresywne. Czy należy go rozumieć w ten sposób, że psy tych ras (jest ich 11) mogą same z siebie zachowywać się agresywnie, bez powodu?

GF: Tak jak wspominałem powyżej, taka lista jest tylko i wyłącznie ‘sukcesem’ polityków. W odniesieniu do problemu psich pogryzień nie trafia ona nawet blisko zagadnienia, nie wspominając o jej sednie. Żaden pies nie zachowuje się agresywnie bez powodu. Co prawda, mogą się znaleźć psy zachowujące się agresywnie w niepowtarzalnych sytuacjach, ale najczęściej wynika to z dysfunkcji w działaniu mózgu. Psy to odrębny gatunek i w tej skali występują różne zachowania z obu końców skali.

A: Nasuwa się więc pytanie: po co jest ta lista?

GF: Taka lista służy jedynie do wykazania się politykom, że wreszcie zrobili porządek z tymi ‚agresywnymi’ psami. W rzeczywistości problem pogryzień odbiega znacznie od przedstawianego w popularnych mediach obrazu krwiożerczych bestii. Prawa typu BSL (Breed-Specific Legislation) prześladują tysiące psów i ich właścicieli na całym świecie, powstają poprzez bezmyślne kopiowanie wzorców z innych krajów, tudzież są lobbowane przez ludzi, którzy nie potrafią spojrzeć na problem obiektywnie. I nie działają, nie spełniają celu, do którego zostały stworzone – nigdzie na świecie, natomiast przyczyniają się do śmierci tysięcy niewinnych zwierząt. W Polsce prawo dotyczące psów nie jest złe, pomimo ponawianych co jakiś czas pomysłów proBSL.

A: Chcielibyśmy dowiedzieć sie ile prawdy jest w najbardziej rozpowszechnianych opiniach o psach bojowych. Dlatego też, nie może zabraknąć pytania dotyczącego uścisku szczęk. Tak więc: Jaką moc uścisku szczęk ma pies bojowy?

GF: Psy jako cały gatunek mają bardzo słaby uścisk w porównaniu do, dla przykładu, kotowatych. O ile dobrze pamiętam, dla najsilniejszych osobników jest to sto kilkadziesiąt kg na cm2. W porównaniu do innych drapieżników, np. dużych kotów, to dość mało. Psy bojowe to zazwyczaj psy średniej wielkości. Aby móc gryźć bardzo mocno trzeba z czegoś tę siłę wygenerować. Z ciała o masie 20-30 kg trudno wygenerować nacisk ton na cm2. Mit ten zapewne bierze się z innej cechy psów typu bull: z umiejętności bardzo długiego trzymania zaciśniętych szczęk, co z kolei wynika z ich pierwotnej funkcji, zawartej w słowie ‘bull’, czyli byk w języku angielskim.

A: Kolejna opinia głosi, że te psy mają walkę we krwi i będą dążyć do konfrontacji z drugim psem. Czy to prawda? Czy psy bojowe lubią walczyć i czekają na okazję by móc wykorzystać swą siłę?

GF: Jako rasa z pewnością nie, jednakże należy pamiętać o pewnych procesach: wśród psów zdarzają osobniki mniej i bardziej asertywne, które dążą do nakreślania reguł społecznych spotkań z innymi osobnikami, czyli są bardziej dominujące, co z kolei może łatwo przerodzić się w konflikt pies-pies. To po pierwsze. Po drugie, zdarzają się takie osobniki, dla których walka jest nagrodą samą w sobie, które dążą do konfrontacji, bo jest ona dla nich przyjemna, Można tu znaleźć pewne analogie do niektórych przedstawicieli naszego gatunku. Jeśli hodowcy nie wspierają specjalnie tej ostatniej cechy w hodowli, to jak już wspominałem, ma ona tendencje do wygaszania, co z kolei wynika z podstawowych praw funkcjonowania psów jako gatunku. Jednakże cała hodowla psów rasowych to mieszanie łyżką w tej samej zupie genów (niezależnie od rasy), więc te zestawy genów nazwijmy to ‘samonagradzającej walki’ mogą się uaktywniać u niektórych osobników. Należy jednak pamiętać, że cechy wrodzone to tylko jedna strona medalu. Oprócz nich znaczący wpływ mają inne procesy, które wymieniłem w odpowiedzi na pytanie pierwsze. Podstawą jest odpowiednia socjalizacja, wychowanie i szkolenie.

A: Jeżeli pies bojowy gryzie się z innymi psami, to czy kwestią czasu jest, że zacznie atakować ludzi, a nawet swojego właściciela?

GF: Agresja do ludzi nie jest związana z agresją do psów. Agresja jest związana z konkretnymi wyzwalaczami. Zazwyczaj psy bojowe są bardzo miłe dla wszystkich ludzi, również obcych. Agresja terytorialna, obronno–stróżująca nie jest cechą charakterystyczną tej grupy, choć może występować. Każdy przypadek problemowej agresji trzeba rozpatrywać indywidualnie i zdecydowaną ich większość da się przepracować.

A: Pies bojowy to tykająca bomba i na pewno mu kiedyś „odbije”. Jak Pan to skomentuje?

GF: Bzdura. Jeśli jednak ktoś prowadzi hodowlę nastawioną na produkcję agresywnych, niestabilnych osobników, to zbierze odpowiednie żniwo. Każdą rasę można stosunkowo szybko popsuć, jak i też naprawić. Nie piszę tutaj o psach bojowych, tylko o pewnych procesach.

A: Niektórzy właściciele psów obawiają się, że jeżeli pies bojowy nie lubi się z ich psem to oni sami, już bez towarzystwa swojego psa, ale jako nosiciele jego zapachu, mogą zostać pogryzieni. Czy to możliwe?

GF: Agresję wywołują zawsze określone wyzwalacze. Psy zachowują się podobnie w określonych sytuacjach, realizując te same strategie, które przyniosły im wcześniej sukces: dostęp do zasobu, dystans bezpieczny, uniknięcie niebezpieczeństwa, etc. Do tego dochodzą procesy uczenia się. Może się zdarzyć, że wyzwalacz, np. strachu wynikający ze zdarzenia związanego z pogryzieniem się psów, będzie uwarunkowany (związany) również z osobą, która prowadziła psa uczestniczącego w konflikcie, ale to nie oznacza, że taka osoba wyzwala taką samą reakcję w psie, jak ‘główny’ wyzwalacz, w tym przypadku określony pies. Podkreślam: może się zdarzyć.

A: Psa bojowego trzeba wychowywać twardą ręką i od czasu do czasu siłą fizyczną przypominać gdzie jego miejsce. Często sami właściciele psów bojowych są przekonani o słuszności takiej metody. Co Pan o niej sądzi?

GF: Psy wychowuje się podobnie jak dzieci: ręką konsekwentną i dbając o równowagę w dawaniu/stawianiu wymagań, a to nie oznacza używania siły fizycznej. Właściciele psów, nie tylko bojowych, często nadużywają siły fizycznej, z powodu różnych obiegowych ‘teorii’ tłumaczących zachowania psa, jak dla przykładu teoria dominacji. Najczęściej nie osiągają sukcesu w swoich zamierzeniach, zamiast tego wpływają negatywnie na więź ze swoim psem. Właściwa metoda do właściwego psa i odpowiedniego problemu. Obejmuje to również użycie awersji w określonych sytuacjach. Nie istnieją uniwersalne przepisy, jak to robić.

A: Czy pies bojowy jako pierwszy pies to dobry wybór?

GF: To zależy od psa – jakim jest typem osobowości oraz od właściciela – jakie ma wymagana wobec psa i ile swojej własnej pracy gotów jest włożyć. Zapewne tysiące właścicieli psów bojowych poradziło sobie dobrze z tym zadaniem. Według mnie bardziej istotne jest nastawienie właściciela i chęć do pracy. Brak zrozumienia podstaw działania psiej psychiki, wychowania i niewłaściwy wybór psa do własnych potrzeb to zazwyczaj przepis na problemy z zachowaniem, porzucanie psów czy ich usypianie. Niestety śmiało mogę powiedzieć, że większość ludzi nie chce pracować z psem nawet w minimalnym stopniu. Dotyczy to również psów bojowych.

A: Czym kierować się przy wyborze szczeniaka i jak postępować w pierwszych miesiącach jego życia, żeby wyrósł na dobrego psa towarzysza? Czego trzeba unikać?

GF: To zbyt obszerny temat jak na formę wywiadu. W skrócie: wybrać właściwego psa: jeśli będzie to pies rasowy, to z odpowiedniej hodowli, jeśli pies adoptowany, to sprawdzony przez fundację/behawiorystę. Musi być dopasowany do potrzeb i wymagań przyszłego właściciela.

A: Jeżeli ktoś decyduje się na dorosłego psa, na co powinien zwrócić uwagę?

GF: Najlepiej aby w procesie adopcji uczestniczył ktoś, kto zna się na psychice psów i potrafi ocenić plusy/minusy i potrzeby szkoleniowe adoptowanego psa.

A: Schronisko dla bezdomnych zwierząt to specyficzne miejsce. Czy psy bojowe reagują na takie środowisko w jakiś wyjątkowy sposób w porównaniu do innych psów? Czy miejsce to pozostawia ślad w ich psychice, który będzie mieć wpływ na odnalezienie się w nowym domu?

GF: Żaden pies nie znosi schroniska dobrze, często prezentowane zachowania są nieadekwatne do takich, które można zaobserwować w normalnym środowisku. Psy bojowe bardzo źle znoszą warunki schroniskowe, ale jak już wspominałem są to 4 odrębne rasy – spośród nich najgorzej radzą sobie prawdopodobnie bulteriery; są bardzo nieelastyczne i nieodporne na takie nieprzyjazne otoczenie. Odnośnie śladów w psychice, to spora część psów schroniskowych wymaga takiej czy innej pracy z psychiką, na szczęście często wystarcza stabilne nowe środowisko i odrobina pracy.

A: Pracownicy schronisk, czyli osoby, które powinny mieć odpowiednią wiedzę i predyspozycje do pracy ze zwierzętami, nierzadko nie chcą zajmować się bullowatymi jedynie ze względu na ich złą reputację. Czy pracownik schroniska musi posiadać specjalistyczną wiedzę do odczytywania zachowań bullowatych, czy jednak nie różnią się one od zachowań psów innych ras?

GF: Nie, nie musi, ale dobrze by było aby posiadał choć minimalną wiedzę z zachowań psów i potrafił czytać oraz przestrzegać sygnałów komunikacyjnych, których używają psy. Niestety, w zdecydowanej większości pozostanie to w sferze pobożnych życzeń.

A: Labradory uchodzą za idealne psy rodzinne. Czy psy bojowe mogą być psami rodzinnymi?

GF: Jak najbardziej. Zazwyczaj jako rasy są bardzo przyjazne dla ludzi: swoich i obcych. Do tego nie nadają się na psy obronne i stróżujące (znów zazwyczaj, jak poszczególne rasy), a to oznacza, że właściciel nie musi radzić sobie z pewnymi zachowaniami sterowanymi popędami odnośnie agresji do ludzi, które powinien rozumieć dla przykładu posiadacz psa obronnego czy stróżującego.

A: Kilka lat temu głośna była sprawa pogryzienia kilkumiesięcznego dziecka przez bulteriera, z którym mieszkało. Czy do wypadku doszło ponieważ to był bulterier, a nie na przykład jamnik?

GF: Nie, z pewnością nie. Każdy przypadek pogryzienia należy rozpatrywać oddzielnie, nie wszystkie psy nadają się dla małych dzieci, choć świetnie odnajdą się w rodzinie ze starszymi dziećmi albo spotykając dzieci tylko na spacerach. Często pogryzienia wynikają z niespełniania minimum potrzeb psa, narastającej frustracji, braku nauki psa, jak traktować dziecko (np. źle skierowany popęd łowiecki), zaś w przypadku starszych dzieci, braku kontroli nad ich zachowaniami.

A: Nasza czytelniczka przygarnęła młodą suczkę Staffika która bardzo bała się ludzi i ich unikała. Teraz ujada i łapie za nogawki. Reaguje tak na dorosłych i dzieci, kobiety i mężczyzn. Dlaczego nastąpiła taka zmiana? W jaki sposób ją tego oduczyć?

GF: Aby ocenić zachowanie, trzeba je zobaczyć, a także zobaczyć postępowanie właściciela. To jest minimum. Proponuję poszukać w okolicy specjalisty od psich zachowań, Nie zawsze oznacza to kogoś z tytułami, czy też kogoś kto wierzy w uniwersalne teorie, takie jak teoria dominacji. W tym przypadku można przypuszczać, że jeśli to strach był przyczyną pierwotnych zachowań, to suczka przeszła od ostrzegania (pierwsza forma zachowań z linii obronnych), do bardziej zdecydowanych form agresji: łapania za ubranie. Trzeba się tym problemem zająć i proszę mi wierzyć, to da się zrobić.

A: Wróćmy teraz do relacji pies – pies. Czy jeżeli dochodzi do konfrontacji to możemy być pewni, że przy następnym spotkaniu psy się znowu pogryzą?

GF: To zależy od psów i od tego, co było przyczyną konfliktu oraz w jakiej relacji pozostają ze sobą. Tak jak już wspominałem psy zachowują się podobnie w podobnych sytuacjach, dążąc do osiągnięcia sukcesu (w tym przypadku zapewnienia sobie bezpieczeństwa). Jeśli konflikt dotyczył obcego psa można spodziewać się konfliktu, ale to nie oznacza, że należy go wywoływać swoim postępowaniem, np. swoim nastawieniem emocjonalnym.

A: Kolejna nasza czytelniczka, która skierowała do Pana pytanie, posiada 8-letnią sukę amstaffa. Suka ta jest bardzo łagodna w stosunku do ludzi, jednak reaguje agresywnie w stosunku do psów i to nie ważne jakiej płci. Nie ostrzega psów o swoich zamiarach, tylko od razu atakuje. Jej właścicielka nie wie jaka może być przyczyna takiego zachowania. Próbowała ją tego oduczyć, poprzez odwracanie uwagi smakołykami, ale się nie udało. Czy można wytłumaczyć takie zachowanie? A przede wszystkim czy jest szansa jego oduczenia?

GF: Nie wiem, musiałbym zobaczyć psa i przeprowadzić z właścicielką długą rozmowę. Czy można jej tego oduczyć? To zależy od przyczyn problemu, czasu jego trwania i typu psychicznego psa, ale na pewno można ją nauczyć spokojnego zachowania się w towarzystwie kontrolowanych psów (bez kontaktów socjalnych), tyle tylko, że wymaga to pracy. Odwracanie uwagi smakołykami może działać w takiej sytuacji jako nagroda, czyli wzmocnienie zachowania – jeśli było niewłaściwie przeprowadzane.

A: Wielu właścicieli zniechęconych długotrwałą pracą z psem agresywnym decyduje się na kastrację. Czy kastracja gwarantuje, że pozbędziemy się agresji?

GF: Nie ma takiej gwarancji, jednak może ona pomóc zmniejszyć skalę problemu. Kastracja działa wówczas jako narzędzie dodatkowe. Wszystko zależy od rodzaju problemu i jego skali.

A: W jaki sposób rozdzielać gryzące się psy? Czego nie robić?

GF: Jeśli psy nie zareagowały na komendę/sygnał słowny i gryzą się w najlepsze, to należy zareagować na początku i złapać psy za tylne nogi, unosząc je do góry. Trzeba to zrobić jednocześnie w stosunku do obu osobników. Jeśli to działanie nie będzie zsynchronizowane, to złapanemu psu może stać się większa krzywda. Jeśli jest duża różnica mas/siły gryzących się psów, należy łapać większego, choć oczywiście istnieje niebezpieczeństwo zaistnienia przede wszystkim konsekwencji psychicznych w odniesieniu do większego. Natomiast mniejszy nie zostanie poważnie pogryziony czy nawet uśmiercony, co w przypadku dużej różnicy mas może nastąpić od jednego ugryzienia. Jeśli się psy złapią i nie puszczają, należy zabezpieczyć je smyczami nie wkładając nigdy rąk między pyski. Następnie za pomocą obroży/linki skręcić i poddusić psa trzymającego uchwyt, do chwili kiedy puści uchwyt (kolczatka nie nadaje się do tej roli). Wtedy odciągnąć oba psy.

Nie należy nigdy wkładać rąk pomiędzy pyski gryzących się psów. Na pewno zostanie się wtedy pogryzionym. Nie działa też krzyczenie, zazwyczaj pobudza bardziej psy, ani łapanie psów za jądra (można je uszkodzić, poza tym suki też się gryzą, dodatkowo samiec może nie puścić uchwytu pomimo bólu). Nie powinno się też psów bić, kopać, etc. Czasami działa wiadro z wodą, ale jest ogólnie trudno dostępną opcją dla gryzących się psów

A: Czy są zachowania, które właściciel lekceważy nie upatrując się w nich niczego złego, a które mogą świadczyć o zaburzeniach psychicznych psa?

GF: Każdy przypadek jest inny, ale warto zwrócić uwagę na:

  • nietypowe formy agresji, niezwiązane z konkretnymi zachowaniami, którym nie można przypisać konkretnego wzorca wyzwalacz -> agresja,

  • wpatrywanie się w jeden punkt czy inne formy zachowań obsesyjnych: kręcenie się za ogonem, łapanie światełek, wyimaginowanych owadów, gryzienie się w łapy, w bok, zastyganie w dziwnej pozycji.

A: Panie Grzegorzu, dziękujemy za rozmowę.

GF: Ja również dziękuję Państwu za uwagę.

A: Podsumowując, poprzez socjalizację i podstawowy trening posłuszeństwa zyskamy dobrego psa towarzysza, niezależnie od rasy. Jeżeli przestaniemy patrzeć na psy bojowe przez pryzmat stereotypów, okaże się, że to psy jak każde inne. Nie są jednak przeznaczone dla każdego. Należy pamiętać, że canine lupus familiaris to zwierzęta udomowione i aby od nich czegoś oczekiwać, trzeba je najpierw tego nauczyć. To my musimy nauczyć się ich komunikacji, gdyż nasza nieumiejętność odczytywania wysyłanych przez nie sygnałów prowadzi do problemów i zrzucania odpowiedzialności na psa lub całą rasę.

Poniżej prezentujemy kilka zdjęć przesłanych specjalnie dla Inspektoratu OTOZ Animals w Dębicy wraz z pozdrowieniami z Minnesoty od Państwa Bettendorf, właścicieli Ruby – pitbulla. „Wyrzucona jak niepotrzebny śmieć…” – tak rozpoczyna się historia Ruby, której dalszy ciąg został spisany w książce pt. „Ruby’s Tale”. Ruby to nie tylko członek rodziny, to także (a może przede wszystkim) pies terapeuta i do tego aktorka! Bettendorf podkreślają, że ich Ruby nie jest wyjątkiem, a wszystko można osiągnąć treningiem i socjalizacją oraz dodają, że problemem są źli właściciele – nie psy. Więcej o Ruby na http://www.rubystales.com

Ruby z wizytą w domu opieki dla osób starszych.

Ruby pracuje z dziećmi w bibliotekach i szkołach w ramach programu propagowania czytania.

Ruby odwiedza pacjentów szpitala.

Ruby na deskach teatru w adaptacji powieści Johna Steinbecka „Myszy i ludzie”.

W Polsce również możemy się pochwalić psami bojowymi wykorzystywanymi w dogoterapii. Zdjęcie poniżej przedstawia suczkę Azumi (bulterier) w pracy z przedszkolakami.


Reklamy

3 odpowiedzi na „To trzeba wiedzieć

  1. foxiii04 pisze:

    można u was znaleźć bardzo ciekawe rzeczy , dodaje do ulubionych waszego bloga;)

  2. magm5 pisze:

    bardzo ciekawy wywiad, osobiście miałam nieprzyjemny wypadek z pitbullem, który pogryzł mojego psa, odgryzając mu dolną szczękę, mój pies przeszedł operację, bardzo cierpiał a ja nadal boję się tego pitbulla

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s